Czy psychopatia jest uleczalna? Co realnie mówią badania
Przejdź do treści i przykładów
Ilustracja wygenerowana z pomocą AI. Ma charakter poglądowy.
Ilustracja wygenerowana z pomocą AI. Ma charakter poglądowy.
Pytanie „czy psychopatię można wyleczyć” pojawia się często, ale odpowiedź naukowa jest dużo bardziej złożona niż tak lub nie. Ten tekst porządkuje to, co wynika z opublikowanych badań i przeglądów naukowych - wraz z ich ograniczeniami. To materiał edukacyjny, nie porada kliniczna ani diagnostyczna. Jeśli szukasz pomocy dla siebie lub bliskiej osoby, właściwym krokiem jest kontakt z psychiatrą lub psychologiem klinicznym, najlepiej z doświadczeniem w pracy z zaburzeniami osobowości.
Zanim w ogóle można mówić o leczeniu, trzeba zaznaczyć: badacze od dekad nie zgadzają się co do tego, czym psychopatia dokładnie jest i gdzie przebiega jej granica (Hecht, Latzman i Lilienfeld, 2018, w: rozdział „The Psychological Treatment of Psychopathy”). Klasyczny opis Hervey'a Cleckleya z lat 40. XX wieku kładł nacisk na cechy osobowości - powierzchowny urok, brak poczucia winy, chłód emocjonalny - i wprost zaznaczał, że zachowania antyspołeczne czy przestępcze nie są konieczną cechą tego zaburzenia. Późniejsze narzędzia diagnostyczne, przede wszystkim Psychopathy Checklist-Revised (PCL-R) Roberta Hare'a, w większym stopniu uwzględniają zachowania antyspołeczne i kryminalne.
To nie jest spór akademicki bez znaczenia praktycznego. W zależności od przyjętej definicji „sukces terapeutyczny” może oznaczać coś innego - zmianę cech osobowości, redukcję przemocy, spadek recydywy albo poprawę funkcjonowania społecznego. Badania definiujące i mierzące psychopatię różnymi narzędziami trudno ze sobą porównywać.
Warto też wiedzieć, że psychopatia jest raczej wymiarem (nasileniem cech) niż kategorią „jest/nie ma” - badania taksometryczne wskazują na strukturę wymiarową, bez wyraźnego punktu odcięcia. Szacunki częstości występowania różnią się w zależności od populacji: w jednym amerykańskim badaniu 1,2% próby uzyskało wynik wskazujący na „potencjalną psychopatię” w skali PCL:SV, w brytyjskim badaniu społecznym - 0,6%. W populacjach więziennych odsetek osób spełniających kryteria psychopatii według PCL-R szacowano na około 20%, przy czym zaburzenie osobowości antyspołecznej rozpoznawano nawet u 50-80% więźniów.
Sam Cleckley pisał wprost: „Nie dysponujemy obecnie żadnym rodzajem psychoterapii, na której moglibyśmy polegać, że zmieni psychopatę w sposób fundamentalny”. Ten pogląd powtarzali kolejni badacze przez dziesięciolecia. Ma on pewne uzasadnienie kliniczne: skuteczna psychoterapia zwykle wymaga zdolności do tworzenia więzi emocjonalnej z terapeutą, a klasyczny opis psychopatii zakłada głęboki deficyt w tym obszarze. Dodatkowo osoby z wysokim nasileniem cech psychopatycznych są opisywane jako mniej zmotywowane do terapii. W odróżnieniu od osób z większością innych zaburzeń zwykle nie zgłaszają subiektywnego cierpienia wynikającego ze wstydu lub poczucia winy ani nie dostrzegają własnych trudności, co może obniżać ich motywację do kontynuowania leczenia. Barierami w terapii są też skłonność do manipulacji, kłamstwa i oszukiwania.
Literatura podkreśla rozróżnienie: brak dowodów na skuteczność terapii to nie to samo, co dowód na jej nieskuteczność. Autorzy posługują się tu rozróżnieniem: terapie „obalone” (invalidated) to takie, które systematycznie przebadano i wykazano ich nieskuteczność; terapie „niepotwierdzone” (unvalidated) nie zostały jeszcze wystarczająco rzetelnie zbadane. Zdaniem autorów przeglądu z 2018 roku dostępne obecnie terapie psychopatii można zaliczyć raczej do tej drugiej kategorii.
W metaanalizie z 2002 roku Salekin przeanalizował 42 badania nad interwencjami wobec psychopatii i odnotował, że średnio 62% pacjentów odniosło korzyść z różnych form psychoterapii (m.in. psychoanalitycznej, poznawczo-behawioralnej, społeczności terapeutycznej), w porównaniu z 20% w grupach kontrolnych. To liczby zachęcające - ale krytycy wskazywali poważne ograniczenia, a sam Salekin przyznawał, że włączone badania bywały niezbyt rygorystyczne: tylko 6 z tych 42 badań opublikowano po 1980 roku, wiele nie stosowało rzetelnych narzędzi do pomiaru psychopatii, rzadko oceniano recydywę czy przemoc jako wynik, próby bywały bardzo małe, a skuteczność często oceniano na podstawie subiektywnej opinii terapeuty, a nie zestandaryzowanych miar.
Osobno omawiamy badania z holenderskich szpitali sądowo-psychiatrycznych, gdzie odsetek pacjentów z psychopatią wg PCL-R sięgał 35% (Chakhssi, de Ruiter i Bernstein, 2014, Society for Psychotherapy). W badaniu Greeven i de Ruiter (2004) obejmującym 59 pacjentów z zaburzeniami osobowości po dwóch latach terapii, u 39% odnotowano istotną statystycznie poprawę w zakresie patologii osobowości, a u 27% zmiana była na tyle duża, że przestali spełniać kryteria zaburzenia osobowości. W kolejnym badaniu (Chakhssi i in., 2010) na próbie 74 przestępców z zaburzeniami osobowości, obserwowanych przez 20 miesięcy, zarówno osoby z psychopatią, jak i bez niej wykazały poprawę w zachowaniach adaptacyjnych i komunikacji. Jednocześnie u 22% osób z psychopatią odnotowano pogorszenie w zakresie agresji fizycznej - czego nie zaobserwowano w grupie bez psychopatii. To pokazuje, że nawet w obiecujących badaniach efekty bywają niejednorodne w obrębie tej samej grupy.
Według artykułu z 2014 roku (Chakhssi, de Ruiter i Bernstein) do tamtej pory nie opublikowano żadnego randomizowanego badania kontrolowanego (RCT) interwencji psychologicznych dotyczących psychopatii. To istotne ograniczenie - bez randomizacji i równoważnej grupy kontrolnej trudno ocenić, czy obserwowana poprawa wynika z terapii; w badaniach bez losowego przydziału wchodzą w grę m.in. efekty selekcji.
Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) wypada w literaturze stosunkowo najlepiej, choć wciąż z zastrzeżeniami. Badania Caldwella i współpracowników nad programem dla agresywnej młodzieży z cechami psychopatycznymi wskazały, że leczenie wiązało się z poprawą zachowania podczas pobytu w placówce oraz z istotnym zmniejszeniem recydywy z użyciem przemocy po zwolnieniu. Badania te nie dowodzą jednak przyczyny: nie zastosowano w nich losowego przydziału do grup, a leczenie nie było zmanualizowane. Program nie był projektowany z myślą o leczeniu psychopatii, a wpływ leczenia na postawy i cechy osobowości związane z psychopatią jest nieznany. Olver i Wong (2009) badali program CBT dla sprawców przestępstw seksualnych z cechami psychopatycznymi: 73% ukończyło program, a poprawa oceniana skalą ryzyka wiązała się z niższą recydywą. Autorzy przeglądu (Hecht, Latzman i Lilienfeld) zastrzegają, że mogło to po prostu odzwierciedlać fakt, że lepiej funkcjonujący uczestnicy byli od początku obarczeni niższym ryzykiem, niezależnie od terapii.
Społeczności terapeutyczne (model, w którym pacjenci współtworzą reguły życia grupy) należą do najczęściej stosowanych, ale najsłabiej potwierdzonych metod. W metaanalizie Salekina (2002) ich skuteczność (25%) była zbliżona do grup kontrolnych (20%). Znane badanie Rice, Harris i Cormier (1992) sugerowało nawet, że u osób z psychopatią leczenie w takim modelu wiązało się ze wzrostem ryzyka przyszłej przemocy - ale sam program budzi poważne wątpliwości etyczne (obejmował m.in. podawanie substancji psychoaktywnych i wielodniowe sesje grupowe bez ubrań), co utrudnia wyciąganie z niego ogólnych wniosków o „terapii” jako takiej.
Terapia schematów (Schema Therapy) to nowszy kierunek, adaptowany do pracy z pacjentami sądowo-psychiatrycznymi przez Bernsteina, Arntza i de Vosa. Wstępne wyniki randomizowanego, wieloośrodkowego badania w Holandii sugerowały zmniejszenie ryzyka przyszłej przemocy i większą otwartość pacjentów w sesjach terapeutycznych. Badanie to dotyczyło pacjentów sądowo-psychiatrycznych z zaburzeniami osobowości, a nie specyficznie z psychopatią. Opisano też pojedynczy przypadek pacjenta sądowo-psychiatrycznego, u którego po 4 latach terapii schematów wynik PCL-R spadł poniżej progu diagnostycznego psychopatii, a 3 lata po zakończeniu terapii sądowej nie doszło do recydywy. To jednak opis jednego przypadku - na jego podstawie nie można wnioskować, że taki wynik wystąpi u innych pacjentów, i nie jest to dowód skuteczności metody w populacji.
Podsumowując stan wiedzy: nie ma dziś jednej, dobrze potwierdzonej naukowo terapii „na psychopatię”. Jest natomiast kilka obiecujących kierunków (zwłaszcza podejścia poznawczo-behawioralne i terapia schematów) oraz sporo metodologicznych powodów do ostrożności w interpretacji istniejących wyników.
Jeśli temat dotyczy Ciebie osobiście - czy to jako osoby zaniepokojonej własnymi cechami, czy jako bliskiej osoby kogoś z rozpoznaniem zaburzenia osobowości antyspołecznej lub psychopatii - właściwym krokiem jest konsultacja z psychiatrą lub psychologiem klinicznym, który może ocenić konkretną sytuację. Materiały popularnonaukowe, w tym ten tekst, nie zastąpią indywidualnej diagnozy ani planu terapeutycznego.