Zasada 80/20: Przestań się starać bardziej, zacznij starać się mądrzej
Przez pierwsze lata swojej kariery pracowałem jak szalony. Dosłownie. Szesnaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Byłem przekonany, że ilość wysiłku wprost przekłada się na jakość rezultatów. Byłem w błędzie - i to spektakularnym błędzie, który kosztował mnie zdrowie, dwa związki i kilka lat życia, których już nie odzyskam.
Dopiero kiedy trafiłem na prace Vilfreda Pareto - włoskiego ekonomisty, który pod koniec XIX wieku odkrył, że 80% ziemi we Włoszech należy do 20% właścicieli - zacząłem rozumieć, dlaczego harowanie bez strategii to najkrótsza droga do wypalenia, nie do sukcesu.
Zasada 80/20, zwana też zasadą Pareto, mówi wprost: 80% rezultatów pochodzi z 20% działań. Brzmi prosto. Zastosowanie jej w życiu codziennym to już inna historia.
Zanim pójdziemy dalej, muszę rozwiać jeden mit. Zasada 80/20 to nie jest magiczne zaklęcie ani matematyczne prawo natury. To obserwacja statystyczna, wzorzec, który pojawia się w przyrodzie, ekonomii, psychologii i - co mnie szczególnie interesuje - w ludzkim zachowaniu.
Pareto zauważył tę prawidłowość w dystrybucji bogactwa. Richard Koch, autor kultowej książki „Zasada 80/20", rozszerzył to odkrycie na obszar produktywności osobistej i biznesu. Joseph Juran zastosował je w zarządzaniu jakością. Niezależnie od dziedziny - wzorzec się powtarza.
Co ważne: proporcje nie muszą wynosić dokładnie 80 do 20. Czasem to 90/10, czasem 70/30. Chodzi o samą zasadę nierównomierności - że nakłady i wyniki rzadko kiedy rozkładają się równo. Większość efektów pochodzi z mniejszości przyczyn.
I teraz uwaga, bo to jest ta część, której większość ludzi nie chce usłyszeć: oznacza to, że 80% tego, co robisz każdego dnia, to prawdopodobnie strata czasu.
Parę lat temu prowadziłem warsztat dla grupy menedżerów średniego szczebla. Poprosiłem ich o ćwiczenie: wypisz wszystkich ludzi, z którymi kontaktujesz się regularnie w pracy i życiu prywatnym. Potem zaznacz tych, którzy faktycznie wpływają pozytywnie na Twoje życie, energię, decyzje.
Wynik? Każdy z nich, bez wyjątku, zaznaczył mniej niż 20% swojej listy.
Reszta to była - jak to ujął jeden z uczestników - „grzeczna krzątanina". Spotkania, na które chodzi się z przyzwyczajenia. Znajomości utrzymywane z poczucia winy. Relacje, które wyczerpują zamiast dawać energię.
Nie mówię, że masz teraz wyciąć 80% ludzi ze swojego życia. Mówię, że warto wiedzieć, które 20% naprawdę ma znaczenie - i tym ludziom poświęcać nieproporcjonalnie dużo uwagi, czasu i zaangażowania.
Klasyczny przykład z mojej własnej praktyki coachingowej: pracuję z klientami, którzy są „zawsze zajęci". Kalendarze wypełnione po brzegi. Skrzynki mailowe z tysiącami nieprzeczytanych wiadomości. I efekty... przeciętne.
Kiedy analizujemy ich tydzień pracy - zadanie po zadaniu, spotkanie po spotkaniu - okazuje się niezmiennie to samo. 2-3 działania tygodniowo generują 80% wartości, którą tworzą dla swojej firmy lub klientów. Reszta to obsługa bieżących spraw, reaktywne gaszenie pożarów i mnóstwo aktywności, które dają złudzenie produktywności.
Złudzenie. Nie produktywność.
Jak to zmienić? Zacznij od prostego pytania: „Które trzy rzeczy, gdybym je zrobił w tym tygodniu, sprawiłyby, że ten tydzień byłby naprawdę dobry?" Te trzy rzeczy to Twoje 20%. Zaplanuj je jako pierwsze, w godzinach, kiedy masz największą energię.
Mam wśród znajomych kilka osób, które potrafią wymienić z pamięci skład 30 różnych suplementów diety. Wiedzą, który proszek przed treningiem, który po, który w południe. Ich wiedza o żywieniu sportowym jest imponująca.
A podstawy? Sen, regularny ruch, warzywa, ograniczenie przetworzonego jedzenia i stresu? Z tym już gorzej.
To klasyczny przykład odwróconej zasady Pareto w działaniu. Koncentrujemy się na 80% szczegółów, zamiast zadbać o 20% fundamentów, które dają 80% efektów zdrowotnych.
Badania są bezlitosne w tej kwestii. Walker w swojej książce „Dlaczego śpimy" pokazuje, że regularny, odpowiedniej długości sen ma wpływ na niemal każdy aspekt zdrowia fizycznego i psychicznego. To jest Twoje 20% w obszarze zdrowia. Nie suplementy. Sen.
Teoria brzmi pięknie. Praktyka jest trudniejsza, bo nasz mózg aktywnie sabotuje logiczne myślenie o priorytetach. Oto trzy główne pułapki, które obserwuję u siebie i u klientów:
Dobra, dość teorii. Oto konkretne ćwiczenie, które przeprowadzam z klientami na sesjach coachingowych. Zajmuje 45 minut i potrafi zmienić perspektywę bardziej niż niejeden kurs za kilka tysięcy złotych.
Weź kartkę i wypisz wszystko, co robisz regularnie - w pracy, w domu, w życiu społecznym. Zadania, spotkania, nawyki, relacje, aktywności. Nie oceniaj. Tylko wypisuj.
Przy każdym punkcie oceń w skali 1-10, jaki ma wpływ na to, czego naprawdę chcesz w życiu. Na Twoje cele, wartości, poczucie spełnienia. Bądź bezlitośnie szczery - nie oceniaj, co powinieneś chcieć, tylko co naprawdę chcesz.
Zaznacz te działania, które dostały oceny 8, 9 lub 10. To jest Twoje 20%. To są rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.
Dla każdego działania z oceną 5 lub niżej zadaj sobie jedno pytanie: „Co by się stało, gdybym przestał to robić?" Odpowiedź często jest zaskakująca.
Przeprowadziłem to ćwiczenie sam, kiedy miałem 34 lata. Odkryłem, że jedno z moich zobowiązań zawodowych - prowadzenie szkoleń dla pewnej organizacji - pochłaniało 30% mojego czasu i dawało mi mniej niż 5% przychodów oraz zero satysfakcji. Trwałem przy tym przez dwa lata z poczucia lojalności i... strachu przed odmową. Kiedy odpuściłem, miałem nagle czas na projekty, które naprawdę chciałem rozwijać.
Zasada Pareto to narzędzie. Narzędzie bez celu jest bezużyteczne. Dlatego najtrudniejsza część tej całej historii nie leży w matematyce ani w zarządzaniu czasem.
Leży w odpowiedzi na pytanie: Co tak naprawdę jest dla Ciebie ważne?
Brzmi banalnie. Wiem. Przez lata pracy z ludźmi odkryłem jednak, że większość z nas nie zna odpowiedzi na to pytanie - bo nigdy poważnie jej nie szukała. Żyjemy w trybie reaktywnym, odpowiadamy na wymagania otoczenia, spełniamy oczekiwania innych i nazywamy to życiem.
Zasada Pareto zmusza do świadomego wyboru. Do powiedzenia: to jest ważne, tamto nie. To zostawiam, tamto odpuszczam. I to jest praca - nie nad kalendarzem, ale nad sobą.
W psychologii mówimy o pojęciu wartości centralnych - tych przekonań i priorytetów, wokół których organizujemy nasze życie. Badania Schwartza nad wartościami ludzkimi pokazują, że jeśli nasze działania są spójne z wartościami centralnymi, odczuwamy znacznie wyższy poziom dobrostanu psychicznego. Kiedy natomiast robimy rzeczy, które są sprzeczne z naszymi wartościami - nawet jeśli przynoszą pieniądze czy uznanie - pojawia się dysonans, zmęczenie, poczucie pustki.
Zasada 80/20 bez znajomości swoich wartości to tylko narzędzie do bycia efektywnym w robieniu złych rzeczy.
Masz dwie opcje.
Opcja pierwsza: przeczytasz ten tekst, uznasz go za interesujący, może nawet klepniesz „lubię to" w mediach społecznościowych i wrócisz do swoich spraw. Za tydzień zapomnisz, że to czytałeś. To jest opcja, którą wybiera większość ludzi.
Opcja druga: weźmiesz kartkę papieru - teraz, nie za tydzień, nie po weekendzie - i spiszesz, co w Twoim życiu naprawdę należy do tych 20%, które dają 80% sensu, satysfakcji i rezultatów. Potem spojrzysz, ile czasu naprawdę poświęcasz tym rzeczom. I jeśli zobaczysz, że Twoje działania nie pokrywają się z Twoimi priorytetami - zdecydujesz, co z tym zrobić.
Nie namawiam Cię do przewrotu w życiu z dnia na dzień. Namawiam do jednego pytania zadanego sobie szczerze: czy to, jak spędzam swój czas, odzwierciedla to, na czym mi naprawdę zależy?
Reszta wynika z odpowiedzi na to pytanie.
Od autora tego bloga
180-dniowy program Jana Gajosa: wiedza o granicach, decyzjach i nawykach przeniesiona do codziennych reakcji. Manfred AI Coach, inteligentne powtórki, 373 cytowane źródła. Zero pseudonauki i weekendowych transformacji.
Poznaj Mind Architect →