Twoje jelita myślą. I prawdopodobnie są mądrzejsze niż ci się wydaje
Kilka lat temu miałem klienta - dyrektora sprzedaży, nazwijmy go Marcin - który przychodził do mnie z klasycznym zestawem: chroniczny stres, problemy z koncentracją, huśtawki nastrojów i poczucie, że „głowa nie działa". Przeszedł przez psychiatrę, neurologa, kardiologa. Wyniki badań? Wzorowe. Diagnozy? Brak. Recepty? Trzy rodzaje.
Dopiero gdy zaczęliśmy rozmawiać o jego diecie i pracy układu trawiennego, coś się poruszyło. Okazało się, że Marcin od lat jadł śmieciowo, miał przewlekłe wzdęcia, a jego jelita - mówiąc wprost - były w rozsypce. Zmiana nawyków żywieniowych zajęła nam kilka tygodni. Zmiana jego nastroju i myślenia? Zaczęła się po pierwszym miesiącu.
To nie była magia. To była neurobiologia.
Oś jelitowo-mózgowa (z angielskiego gut-brain axis) to dwukierunkowy system komunikacji między jelitami a mózgiem. Dwukierunkowy - to słowo klucz. Większość ludzi myśli, że mózg wydaje rozkazy, a reszta ciała słucha. Tymczasem jelita wysyłają do mózgu znacznie więcej sygnałów, niż mózg do jelit.
Nerw błędny - najdłuższy nerw autonomiczny w ciele - jest główną autostradą tej komunikacji. I teraz uwaga: szacuje się, że około 80-90% włókien nerwowych nerwu błędnego biegnie od jelit do mózgu, nie odwrotnie. To jelita raportują do centrali, nie na odwrót.
Do tego dochodzi mikrobiom jelitowy - biliony bakterii, grzybów i innych mikroorganizmów zamieszkujących twój przewód pokarmowy. Te stworzenia produkują neuroprzekaźniki (substancje chemiczne, które regulują pracę mózgu). Około 90-95% całego serotoniny w organizmie człowieka powstaje właśnie w jelitach. Serotoninę często nazywa się „hormonem szczęścia" - i owszem, to uproszczenie, ale oddaje skalę zjawiska.
Masz więc w brzuchu coś, co wielu naukowców zaczyna nazywać „drugim mózgiem" - układ nerwowy jelit (enteric nervous system, czyli jelitowy układ nerwowy) zawiera od 100 do 500 milionów neuronów. Dla porównania: rdzeń kręgowy ma ich około 100 milionów.
Przez lata psychiatria i psychologia patrzyły na zaburzenia nastroju przez jeden pryzmat: coś jest nie tak z mózgiem, zmieńmy chemię mózgu lekami. To podejście ratuje życie wielu ludzi - nie zamierzam go deprecjonować. Jednak coraz więcej badań pokazuje, że pomijamy w tej układance ogromny element: to, co dzieje się w jelitach, bezpośrednio przekłada się na to, jak myślisz i jak się czujesz.
Mechanizmy są co najmniej trzy:
Pamiętam, jak kilka lat temu przeczytałem pracę zespołu Johna Cryena z University College Cork - badacze przeszczepiali mikrobiom od myszy lękliwych do myszy „odważnych" i odwrotnie. Efekt? Myszy po przeszczepie zaczęły zachowywać się jak dawcy. Nie zmieniło się nic poza mikrobiomem. Zachowanie się zmieniło.
To jest moment, w którym większość moich klientów przestaje mi nie wierzyć.
Jeden z najbardziej perfidnych mechanizmów, z jakim pracuję u klientów, to właśnie pętla stres-jelita-stres. Działa tak:
Zaczynasz się stresować (praca, relacje, finanse - wybierz swoje ulubione). Stres aktywuje oś HPA (oś podwzgórze-przysadka-nadnercza), wyrzucasz kortyzol. Kortyzol zmienia skład mikrobiomu jelitowego - niszczy dobre bakterie, sprzyja patogennym. Jelita przestają dobrze produkować serotoninę i GABA. Czujesz się bardziej lękliwy i rozdrażniony. Jesteś bardziej podatny na stres. Koło się zamyka.
To wyjaśnia, dlaczego ludzie w chronicznym stresie mają często chroniczne problemy z brzuchem - i odwrotnie: ludzie z przewlekłymi chorobami zapalnymi jelit (choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego) statystycznie znacznie częściej cierpią na depresję i stany lękowe.
Nie jest to przypadek. To jest biologia.
Z klientami, u których widzę tę pętlę, zaczynam zawsze od pytania: „Kiedy ostatni raz przez dwa tygodnie jadłeś regularnie, dobrze spałeś i ruszałeś się każdego dnia?" Odpowiedź jest zwykle milcząca, po której następuje nerwowy śmiech.
Nie zamierzam pisać, że masz jeść sałatę i medytować po wschodach słońca. Chcę ci dać kilka rzeczy, które mają realne oparcie w badaniach i które sam stosuję od lat.
Badanie opublikowane w 2021 roku w Cell przez zespół z Uniwersytetu Stanforda (Wastyk i wsp.) pokazało, że dieta bogata w fermentowane produkty (kefir, kiszonki, jogurt naturalny) zwiększa różnorodność mikrobiomu i obniża markery stanu zapalnego znacznie skuteczniej niż dieta bogata wyłącznie w błonnik.
Praktycznie: zacznij od dwóch rzeczy - jednej porcji kiszonek dziennie (kapusta kiszona, ogórki kiszone, kefir) i stopniowego zwiększania spożycia warzyw strączkowych oraz warzyw korzeniowych. Nie rewolucja, tylko ewolucja nawyków.
Nerw błędny ma coś, co nazywam „trybem hamulcowym" - aktywuje przywspółczulny układ nerwowy (tryb odpoczynku i trawienia, przeciwny do trybu walki i ucieczki). Możesz go aktywować kilkoma prostymi sposobami:
Mikrobiom jelitowy ma swój własny rytm dobowy. Zaburzenia snu rozregulowują mikrobiom tak samo, jak zła dieta. Badania na ludziach pracujących zmianowo (m.in. praca Voigt i wsp. z 2016 r.) pokazują dramatyczne zmiany w składzie mikrobiomu już po kilku dobach zaburzonego rytmu dobowego.
Jeśli śpisz po pięć godzin i myślisz, że „dajesz radę" - dajesz radę kosztem swojego mikrobiomu, a przez niego - swojego nastroju i sprawności umysłowej. To nie jest opinia. To jest fizjologia.
Regularna aktywność fizyczna zwiększa różnorodność mikrobiomu jelitowego - wykazało to kilka niezależnych badań, m.in. praca Clarke i wsp. z 2014 roku opublikowana w Gut. Interesujące jest to, że efekt ten jest niezależny od diety - sam ruch zmienia mikrobiom na lepsze.
Pół godziny marszu dziennie. Serio. Nie potrzebujesz siłowni ani trenera personalnego, żeby zacząć.
Kiedy zaczynałem pracę jako psycholog, jelita nie istniały w moim zawodowym słowniku. Mózg, emocje, przekonania, wzorce zachowań - to było moje terytorium. Jelita? To dla gastrologa.
Przez te lata widziałem zbyt wielu ludzi, którzy robili heroiczną pracę psychologiczną - terapię, coaching, samorefleksję - i docierali do pewnej ściany, której nie mogli przekroczyć. I zbyt często ta ściana miała biologiczne podłoże: przewlekły stan zapalny, rozregulowany mikrobiom, zaburzona oś jelitowo-mózgowa.
Nie mówię, że psychologia nie działa. Mówię, że działa lepiej, gdy ciało ma podstawy do współpracy z umysłem.
Jeden z moich mentorów powiedział mi kiedyś: „Janek, nie możesz zmienić myślenia człowieka, którego mózg tonie w stanie zapalnym." Wtedy to zignorowałem. Przez lata obserwacji zrozumiałem, że miał rację.
Dlatego dziś, gdy pracuję z klientem, zawsze pytam o dietę, sen i ruch - zanim zapytam o emocje i przekonania. Nie chodzi o to, że jestem dietetykiem. Dlatego, że te rzeczy są ze sobą nierozerwalnie połączone.
Twoje jelita nie są workiem do trawienia jedzenia. Są częścią systemu, który decyduje o tym, czy jesteś zdolny do radości, koncentracji i spokoju - czy nie. Jeśli ignorujesz ten system, możesz pracować nad sobą latami i wciąż się zastanawiać, dlaczego coś nie gra.
Zacznij słuchać brzucha. Dosłownie.