Kiedy lojalność wobec szefa zabija biznes - lekcja z Doliny Krzemowej
Ken Griffin, szef funduszu Citadel i jeden z największych darczyńców Partii Republikańskiej, właśnie publicznie skrytykował Trumpa. Nie za politykę. Za to, że CEO wielkich firm muszą teraz "podlizywać się" Białemu Domowi, żeby ich biznesy przetrwały.
To przypomina problem Waszyngtonu? Nie. To problem każdego lidera, który kiedykolwiek stanął przed wyborem: powiedzieć prawdę czy zachować spokój.
Griffin mówi wprost: sukces firm zaczyna zależeć od politycznej lojalności, nie od wyników. To nie teoria spiskowa - to obserwacja kogoś, kto przez 30 lat budował jeden z największych funduszy hedgingowych na świecie.
Mechanizm jest prosty.
Kiedy decyzje biznesowe - kontrakty rządowe, regulacje, ulgi podatkowe - zależą od osobistych relacji z władzą, liczy się jedno: czy jesteś w dobrych stosunkach z decydentami. Nie czy twój produkt jest lepszy. Nie czy twój zespół dowozi. Czy szef lubi cię bardziej niż konkurencję.
psychologia organizacyjna ma na to termin: "political skill" - umiejętność nawigowania w strukturach władzy. Badania pokazują, że w środowiskach, gdzie political skill bije kompetencje, spada innowacyjność. Rośnie rotacja najlepszych ludzi. Pada jakość decyzji.
Dlaczego? Bo najlepsi ludzie nie chcą grać w grę "kto lepiej się podliże". Chcą grać w grę "kto lepiej robi robotę".
Griffin ostrzega przed czymś, co w psychologii zarządzania nazywa się "crony capitalism" - kapitalizmem kolesiów. Nie dostajesz kontraktu, bo masz lepszą ofertę. Dostajesz go, bo jesteś "swój".
Efekt?
Firmy przestają inwestować w rozwój produktu. Zaczynają inwestować w lobbing. Zespoły przestają optymalizować procesy. Zaczynają optymalizować relacje z decydentami.
I tu jest pułapka: krótkoterminowo to działa. Lojalność wobec szefa może dać ci kontrakt. Może dać ci spokój. Może dać ci przetrwanie.
Długoterminowo? Zabija kulturę organizacyjną.
Bo ludzie widzą, że liczy się nie to, co robisz, ale kogo znasz. I albo się dostosowują - albo odchodzą.
Griffin nie jest lewicowym aktywistą. To republikanin, który wpompował miliony w kampanie GOP. Ale widzi mechanizm, który niszczy to, co budował przez dekady: merytoktację.
Merytoktacja to system, w którym wygrywają najlepsi. Nie najgłośniejsi. Nie najbardziej lojalni. Najlepsi.
Kiedy CEO muszą "podlizywać się" Białemu Domowi, merytoktacja umiera. Zostaje gra o wpływy. I w tej grze nie wygrywają firmy, które robią najlepsze produkty - wygrywają firmy, które mają najlepsze kontakty.
Griffin ostrzega: to nie jest model, który buduje silną gospodarkę. To model, który buduje kruche struktury.
Bo kiedy zmienia się władza, zmienia się wszystko.
Nie musisz być CEO, żeby rozpoznać ten mechanizm. Widzisz go w każdej organizacji, gdzie awanse dostają "swoi", nie najlepsi. Gdzie liczy się nie co wiesz, ale kogo znasz.
Pytanie nie brzmi: "Czy to niesprawiedliwe?".
Pytanie brzmi: "Czy chcesz grać w tę grę?".
Bo możesz. Możesz nauczyć się political skill. Możesz budować relacje z decydentami. Możesz grać w grę lojalności.
Ale wtedy przestajesz grać w grę kompetencji. I za 5 lat budzisz się w miejscu, gdzie jesteś, bo ktoś cię lubi - nie bo jesteś dobry.
Griffin stawia na merytoktację. Nie chodzi o to, że jest idealistą. Dlatego, że widział, co się dzieje z firmami, które stawiają na lojalność.
Umierają. Powoli. Ale konsekwentnie.
Nie. Lojalność jest wartością - ale tylko wtedy, gdy nie zastępuje kompetencji. Jeśli lojalność oznacza "wspieranie lidera, który podejmuje dobre decyzje" - to siła. Jeśli oznacza "milczenie, kiedy lider podejmuje złe decyzje" - to sabotaż.
Sprawdź, kto dostaje awanse. Jeśli ludzie, którzy są blisko szefa, ale nie dowożą wyników - masz odpowiedź. Jeśli najlepsi specjaliści odchodzą, a zostają ci, którzy "nie robią problemów" - masz odpowiedź.
Masz dwie opcje: grać w grę lojalności albo szukać środowiska, które nagradza kompetencje. Nie ma trzeciej drogi. Próba zmiany kultury organizacyjnej od dołu to misja na lata - i zazwyczaj przegrana.
Tak. Badania ekonomiczne pokazują, że gospodarki oparte na crony capitalism rosną wolniej, mają niższą innowacyjność i wyższą korupcję. Kiedy liczy się nie jakość produktu, ale relacje z władzą, przestajesz inwestować w rozwój. Inwestujesz w lobbing.
Nie. Ten mechanizm działa w każdej organizacji - od startupu po korporację, od NGO po urząd. Wszędzie tam, gdzie decyzje zależą od jednej osoby, pojawia się pokusa: nagradzać lojalność, nie wyniki.
Od autora tego bloga
180-dniowy program Jana Gajosa: wiedza o granicach, decyzjach i nawykach przeniesiona do codziennych reakcji. Manfred AI Coach, inteligentne powtórki, 373 cytowane źródła. Zero pseudonauki i weekendowych transformacji.
Poznaj Mind Architect →