Jak rozpoznać fałszywego coacha, zanim wyda się twoje pieniądze i czas
Trzy lata temu przyszła do mnie kobieta — nazwijmy ją Marta — która przez rok płaciła tysiąc złotych miesięcznie pewnemu „certyfikowanemu life coachowi". Po roku miała puste konto, pełną głowę afirmacji i ani grama realnej zmiany w życiu. Pierwsza sesja u mnie wystarczyła, żeby zobaczyć, co się stało. Marta nie potrzebowała coachingu. Potrzebowała kogoś, kto po prostu ją wysłucha i postawi jej uczciwe pytania. Tymczasem przez rok dostawała gotowe recepty na szczęście i motywacyjne cytaty z Instagrama.
Rynek coachingowy rośnie w Polsce jak grzyby po deszczu. To dobrze — bo jest w tym zawodzie wielu naprawdę wartościowych ludzi. Źle — bo nie istnieje żaden skuteczny mechanizm weryfikacji. Każdy może wydrukować sobie certyfikat, dodać do nazwiska słowo „coach" i zacząć pobierać pieniądze. I właśnie dlatego piszę ten tekst. Nie po to, żeby dołować całą branżę. Po to, żebyś wiedział, na co zwrócić uwagę, zanim komukolwiek zapłacisz.
Pierwsze, co fałszywy coach wyciągnie w rozmowie, to certyfikat. „Ukończyłem szkołę XYZ", „mam certyfikat ICF" (skrót od International Coaching Federation, czyli Międzynarodowej Federacji Coachingu), „przeszedłem 200 godzin szkolenia". Brzmi poważnie. Tylko że diabeł tkwi w szczegółach.
Zapytaj, ile godzin obejmowało szkolenie i co konkretnie było jego treścią. Kurs weekendowy za 2000 złotych i roczna szkoła z superwizją to dwie kompletnie różne rzeczy — a certyfikat na końcu może wyglądać identycznie. Serio. Widziałem to na własne oczy dziesiątki razy.
ICF to faktycznie organizacja, która ma swoje standardy. Certyfikat ACC (Associate Certified Coach) wymaga minimum 60 godzin coachingu z klientami i przejścia egzaminu. PCC (Professional Certified Coach) to już 500 godzin. Jeżeli ktoś mówi „mam certyfikat ICF", zapytaj, który poziom. Jeśli się plącze albo zmienia temat — wiesz, co to znaczy.
Moje stanowisko jest takie: certyfikat to punkt wyjścia do rozmowy, nie dowód kompetencji. Ja sam mam za sobą lata studiów psychologicznych, dziesiątki szkoleń i 18 lat pracy z ludźmi. I wciąż chodzę na superwizje, bo uważam, że to obowiązek każdego, kto bierze pieniądze za pracę z ludzką psychiką. Zapytaj swojego potencjalnego coacha, kiedy ostatni raz był na superwizji. Odpowiedź wiele powie.
Fałszywy coach sprzedaje marzenia. Prawdziwy sprzedaje proces.
Jeśli w ofercie widzisz sformułowania typu „odkryj swój życiowy cel w 3 sesjach", „zmień swoje życie w 30 dni" albo „zostań osobą sukcesu dzięki mojemu autorskiemu systemowi" — zatrzymaj się. Coaching to praca. Prawdziwa, wymagająca, często niewygodna praca. Żaden uczciwy specjalista nie obiecuje ci gotowego rezultatu, bo wie, że zmiana zależy przede wszystkim od ciebie, nie od niego.
To trochę jak z dietetykiem, który obiecuje minus 15 kilogramów w miesiąc. Możliwe, że tak się stanie — ale raczej nie na drodze zdrowej, trwałej zmiany. Takie obietnice są zwykle przynętą, nie programem.
Uczciwy coach powie ci: „Nie wiem, ile czasu zajmie osiągnięcie twojego celu. Zależy to od wielu czynników. Mogę ci powiedzieć, jak pracuję i czego ode mnie możesz oczekiwać". To mniej atrakcyjne marketingowo. Za to prawdziwe.
Zwróć też uwagę na coś, co nazywam sprzedażą tożsamości. Coach, który cały czas opowiada o sobie — o tym, jak zarobił milion, jak przemierzył 50 krajów, jak przeżył „transformację życia" — i na tym buduje swoją ofertę, powinien wzbudzić twoją czujność. Twoje życie nie jest jego życiem. Jego historia sukcesu nie jest metodą pracy z tobą.
To jest temat, który poruszam przy każdej okazji, bo widziałem jego skutki zbyt wiele razy.
Coaching i psychoterapia to dwie różne dziedziny. Coaching pracuje z osobą zdrową psychicznie, która chce się rozwijać, osiągnąć cel albo zmienić pewien aspekt życia. Terapia zajmuje się leczeniem — traumy, depresji, zaburzeń lękowych, problemów z przeszłością. Linia między nimi nie zawsze jest ostra, ale istnieje i ma znaczenie.
Fałszywy coach często jej nie widzi albo celowo ją ignoruje, bo „terapia głębokiej transformacji" brzmi atrakcyjniej niż „coaching kariery". Znam przypadki, gdzie coachowie prowadzili coś, co wyglądało jak regresja do przeszłości, pracowali z traumami dziecięcymi albo stosowali techniki hipnotyczne — bez żadnego wykształcenia psychologicznego czy psychoterapeutycznego. To jest nie tylko nieefektywne. To może być realnie szkodliwe.
Zapytaj wprost: „Czy jesteś psychologiem lub psychoterapeutą? Jeśli nie, jak reagujesz, kiedy klient zgłasza głębsze problemy emocjonalne lub traumę?" Dobry coach powie, że odsyła wtedy do specjalisty. Fałszywy powie, że „potrafi pracować na głębszych poziomach" albo że „ma autorską metodę uzdrawiania".
Przejdźmy do konkretu. Zanim komukolwiek zapłacisz, zadaj te pytania — i słuchaj nie tylko odpowiedzi, ale też tego, jak ktoś odpowiada.
Przez 18 lat pracy zebrałem całą listę sygnałów, które u mnie natychmiast zapalają czerwone światło. Oto te najważniejsze:
Kilka razy w życiu ktoś mi powiedział: „Skąd mam wiedzieć, że ty sam nie jesteś fałszywym coachem?". I uważam, że to jest jedno z najlepszych pytań, jakie można zadać.
Moja odpowiedź jest prosta: sprawdź. Masz dostęp do moich publikacji, do historii mojej pracy, do ludzi, z którymi pracowałem. Możemy zacząć od krótkiej rozmowy bez żadnych zobowiązań. Nie musisz mi ufać dlatego, że ładnie piszę albo że mam ładną stronę. Masz prawo weryfikować każdego, kto chce wejść do twojego życia jako ktoś, kto ma ci pomagać w ważnych decyzjach.
Zdrowa relacja coachingowa zaczyna się od wzajemnego szacunku i jasnych warunków. Nie od autorytetu, który każe ci się dostosować. Nie od charyzmy, która ma cię urzec. Od zwykłej, ludzkiej rozmowy o tym, czego potrzebujesz i czy ta konkretna osoba może ci w tym pomóc.
Rynek coachingowy będzie się dalej rozwijał. Część tego rynku to naprawdę wartościowi specjaliści, którzy pomagają ludziom zmieniać życie. Część to osoby, które szybko zobaczyły w tym sposób na zarabianie pieniędzy bez większego wysiłku edukacyjnego. Twoja czujność jest jedynym skutecznym filtrem. Używaj jej.
Zanim więc zapiszesz się na cokolwiek — zadaj te pytania. Wymagaj konkretnych odpowiedzi. I zaufaj własnej intuicji, kiedy coś w rozmowie nie gra. Twoje pieniądze i twój czas są zbyt cenne, żeby oddawać je komuś, kto po prostu świetnie się sprzedaje.
Od autora tego bloga
180-dniowy program Jana Gajosa: wiedza o granicach, decyzjach i nawykach przeniesiona do codziennych reakcji. Manfred AI Coach, inteligentne powtórki, 373 cytowane źródła. Zero pseudonauki i weekendowych transformacji.
Poznaj Mind Architect →