Szef Instagrama zaprzecza uzależnieniu. Sąd ma inne zdanie
Szef Instagrama stoi przed sądem i mówi: "Ludzie nie są uzależnieni od social media." W tym samym czasie jego platforma wysyła ci notyfikację o nowym lajku. Potem kolejną. I jeszcze jedną - dokładnie wtedy, gdy zaczynasz o niej zapominać.
Adam Mosseri zeznawał 15 maja 2026 w Los Angeles w procesie, który może zmienić sposób, w jaki myślimy o social media. Pytanie brzmi: czy Instagram i inne platformy celowo uzależniają użytkowników?
Mosseri twierdzi, że nie. Powódcy mają dowody, że tak.
Mechanizm jest prosty. Twój mózg uwielbia nieprzewidywalną nagrodę. Nie stałą - nieprzewidywalną. To samo zjawisko, które sprawia, że ludzie siedzą przy automatach do gier.
Nazywa się to wzmocnieniem o zmiennym współczynniku. Nie wiesz, kiedy dostaniesz nagrodę - więc sprawdzasz. I sprawdzasz. I jeszcze raz.
Instagram działa identycznie. Odświeżasz feed - czasem widzisz coś ciekawego, czasem nie. Sprawdzasz notyfikacje - czasem ktoś zareagował, czasem cisza. Ten brak przewidywalności aktywuje układ dopaminergiczny mocniej niż gdybyś dostawał lajka za każdym razem.
neurobiologia jest brutalna: im bardziej losowa nagroda, tym silniejszy nawyk.
I platformy o tym wiedzą.
Proces w Los Angeles nie jest pierwszym lepszym pozwem. To sprawa, w której powódowie przedstawiają wewnętrzne dokumenty Meta pokazujące, że firma świadomie projektowała funkcje maksymalizujące czas spędzany w aplikacji.
Mosseri zaprzecza, że to uzależnienie. Twierdzi, że ludzie po prostu lubią korzystać z Instagrama.
Problem? "Lubienie" i "niemożność przestania" to dwie różne rzeczy.
Badania pokazują, że 60% nastolatków próbowało ograniczyć czas spędzany na social media - i nie było w stanie. To nie To przypomina "lubienie". To To przypomina utrata kontroli.
Nie potrzebujesz diagnozy klinicznej, żeby wiedzieć, że coś jest nie tak. Wystarczy, że odpowiesz sobie na trzy pytania.
Pierwsze: czy sprawdzasz telefon w ciągu 5 minut od przebudzenia?
Drugie: czy potrafisz przejść przez nudę bez sięgania po Instagrama?
Trzecie: ile razy dzisiaj otworzyłeś aplikację "tylko na chwilę" - i zostałeś pół godziny?
Jeśli odpowiedź brzmi "tak", "nie", "za dużo" - to nie jest kwestia siły woli. To kwestia systemu, który został zaprojektowany, żebyś tak robił.
Wyłącz wszystkie notyfikacje push z social media. Nie "ogranicz" - wyłącz. Aplikacja nie może ci przerwać, jeśli nie ma do ciebie dostępu.
Przenieś ikonę Instagrama z ekranu głównego do folderu. Niech każde otwarcie wymaga trzech kliknięć zamiast jednego. To wystarczy, żeby przerwać automatyzm.
Ustaw timer. Nie "limit czasu w aplikacji" - to nie działa. Ustaw alarm na telefonie: 10 minut. Gdy dzwoni - wychodzisz. Bez "jeszcze jeden post".
Sprawa w Los Angeles to nie jest walka o to, czy social media są "złe".
To walka o transparentność.
Powódcy nie twierdzą, że Instagram powinien przestać istnieć. Twierdzą, że Meta powinna ujawnić, jak działają algorytmy - i przestać celowo projektować funkcje, które utrzymują użytkowników w aplikacji wbrew ich woli.
Mosseri zeznaje, że platforma "daje ludziom to, czego chcą".
Ale jeśli ludzie chcą spędzać mniej czasu na Instagramie - a aplikacja robi wszystko, żeby ich zatrzymać - to kto tu naprawdę decyduje?
Proces potrwa jeszcze kilka tygodni. Wyrok może zmusić Meta do zmian w sposobie działania algorytmów. A jeśli nie - przynajmniej ustali precedens: platformy wiedzą, co robią. I robią to celowo.
Klinicznie - to dyskusja trwa. Behawioralnie - tak. Jeśli tracisz kontrolę nad tym, ile czasu spędzasz w aplikacji, próbujesz ograniczyć i nie potrafisz - to klasyczny wzorzec uzależnienia behawioralnego. Nie potrzebujesz diagnozy, żeby wiedzieć, że coś jest nie tak.
Bo przyznanie się oznaczałoby odpowiedzialność prawną. Jeśli Meta oficjalnie potwierdzi, że projektuje funkcje wywołujące uzależnienie - otwiera się na pozwy zbiorowe i regulacje. Dlatego Mosseri mówi o "zaangażowaniu", nie o "uzależnieniu".
Wejdź w Ustawienia telefonu (nie aplikacji) - Powiadomienia - Instagram - wyłącz wszystkie. Nie rób tego w samej aplikacji - tam możesz wyłączyć tylko część. Telefon daje ci pełną kontrolę.
Precedens. Inne platformy będą musiały ujawnić mechanizmy algorytmów. Mogą pojawić się regulacje zmuszające do transparentności. A użytkownicy dostaną narzędzia do realnej kontroli nad tym, co widzą - nie tylko iluzję kontroli.
To zależy od tego, co tracisz. Jeśli 30 minut dziennie nie wpływa na twoją pracę, relacje, sen - okej. Ale jeśli to 30 minut wyrwanych z czegoś ważniejszego, bo "musiałeś sprawdzić" - to wciąż problem. Liczy się nie czas, a kontrola.