Narcyzi flirtują z wykładowcami i nie widzą w tym problemu
Student zostaje po zajęciach, żeby „zadać jeszcze jedno pytanie". Uśmiech trochę za szeroki, kontakt wzrokowy trochę za długi. Wykładowca czuje dyskomfort, ale nie potrafi tego nazwać.
Naukowcy właśnie nazwali: to może być narcyzm w akcji.
Nowe badanie pokazuje coś, co wielu wykładowców przeczuwało intuicyjnie. Studenci z narcystycznymi cechami osobowości nie tylko częściej flirtują z profesorami - oni też postrzegają takie zachowanie jako mniej moralnie problematyczne. Granice zawodowe? Raczej sugestia niż zasada.
Narcyzm nie jest jednorodny. Psychologowie rozróżniają dwa główne typy: grandiozny i wrażliwy.
Narcyzm grandiozny to ten z popkultury. Zawyżone poczucie własnej wartości, pewność siebie granicząca z arogancją, potrzeba bycia w centrum uwagi. Tacy ludzie wchodzą do sali i oczekują, że wszyscy to zauważą.
I zazwyczaj zauważają.
Narcyzm wrażliwy działa inaczej. Nadwrażliwość na krytykę, ukryte poczucie wyższości połączone z niepewnością, ciągłe porównywanie się z innymi. Mniej spektakularny, równie problematyczny.
Badacze sprawdzili, jak oba typy wpływają na zachowanie studentów wobec wykładowców. Wyniki? Fascynujące i niepokojące zarazem.
Studenci z wysokim poziomem narcyzmu grandioznego znacznie częściej przyznawali się do flirtowania z profesorami. To ma sens, jeśli pomyśleć o mechanizmie.
Dla kogoś z narcystycznymi cechami grandioznymi profesor to nie tylko autorytet akademicki. To potencjalne źródło podziwu, uwagi, może nawet specjalnego traktowania. Flirt staje się narzędziem - sposobem na wyróżnienie się, zdobycie przewagi, potwierdzenie własnej wyjątkowości.
„Jeśli profesor mnie lubi, to znaczy, że jestem naprawdę wyjątkowy". Mniej więcej tak działa ta logika. Granice zawodowe? One dotyczą zwykłych ludzi.
Badanie pokazało też, że ci studenci postrzegają swoje zachowanie jako mniej problematyczne moralnie. Nie widzą nic złego w przekraczaniu granic. W ich umyśle te granice dla nich nie obowiązują. Albo - co równie prawdopodobne - po prostu nie myślą w kategoriach granic. Myślą w kategoriach: czego chcę i jak to zdobyć.
Studenci z narcyzmem wrażliwym niekoniecznie flirtują częściej. Też jednak postrzegają flirt student-profesor jako mniej moralnie problematyczny. Dlaczego?
Narcyzm wrażliwy wiąże się z poczuciem, że świat ci coś jest winien. Że zasługujesz na specjalne traktowanie, nawet jeśli nie jesteś pewien, czy je dostaniesz. To tworzy specyficzną logikę moralną: „Jeśli to mi pomoże poczuć się lepiej, to chyba nie może być złe".
Jest też inny mechanizm. Ludzie z narcyzmem wrażliwym często czują się niedocenieni, niezrozumiani. Profesor, który okazuje zainteresowanie - nawet podczas flirtu - staje się potwierdzeniem wartości. „Wreszcie ktoś mnie docenia".
Trudno wtedy oceniać sytuację obiektywnie.
Relacja student-profesor jest z definicji nierówna. Profesor ma władzę - nad ocenami, rekomendacjami, karierą akademicką studenta. Każda interakcja romantyczna czy seksualna w takim układzie jest obciążona tą asymetrią władzy.
Większość uczelni ma jasne zasady dotyczące relacji między wykładowcami a studentami. Zasada jest prosta: w sytuacji nierównej władzy trudno mówić o prawdziwie swobodnej decyzji.
Problem z narcyzmem polega na tym, że zniekształca on percepcję tej rzeczywistości. Student z narcystycznymi cechami nie widzi siebie jako kogoś w pozycji słabszej. Widzi siebie jako równego - albo nawet wyjątkowego.
„Normalne zasady do mnie nie pasują".
To stawia profesorów w trudnej sytuacji. Muszą rozpoznawać i reagować na nieodpowiednie zachowania, jednocześnie mając do czynienia z osobami, które szczerze nie rozumieją, dlaczego ich zachowanie jest problematyczne.
Świadomość, że narcystyczne cechy osobowości mogą wpływać na postrzeganie granic, to pierwszy krok. Drugi to jasne komunikowanie tych granic od samego początku.
Nie „Mam nadzieję, że wszyscy będziemy się profesjonalnie zachowywać".
Raczej: „W mojej praktyce nie spotykam się ze studentami poza uczelnią towarzysko. Wszystkie konsultacje odbywają się w godzinach pracy, w gabinecie z otwartymi drzwiami".
Konkret. Jasność. Brak przestrzeni na interpretację.
Badacze sugerują też, że uczelnie mogłyby rozważyć programy edukacyjne dotyczące granic zawodowych - skierowane do studentów, nie tylko wykładowców. Jeśli część studentów szczerze nie rozumie, dlaczego flirt z profesorem jest problematyczny, trzeba im to wyjaśnić.
Zanim sytuacja się skomplikuje.
Warto zaznaczyć: to badanie nie mówi, że każdy student, który kiedykolwiek zachował się nieodpowiednio wobec wykładowcy, jest narcyzem. Ludzie popełniają błędy. Szczególnie młodzi ludzie, którzy dopiero uczą się nawigować w świecie zawodowych relacji.
Badanie pokazuje wzorzec. Narcystyczne cechy osobowości - szczególnie grandiozne - zwiększają prawdopodobieństwo przekraczania granic. I co ważniejsze, zmniejszają zdolność do rozpoznania, że te granice zostały przekroczone.
To nie wyrok. To informacja.
Dla wykładowców: żeby wiedzieli, z czym mogą mieć do czynienia. Dla uczelni: żeby mogły lepiej projektować zasady i programy edukacyjne. Dla samych studentów: żeby może, być może, ktoś po przeczytaniu tego zatrzymał się na chwilę i pomyślał: „Hm, czy aby na pewno to, co robię, jest okej?".
Relacje zawodowe potrzebują granic. Władza i zależność zmieniają dynamikę każdej interakcji. To, co w innych okolicznościach mogłoby być niewinnym flirtem, na uczelni staje się czymś innym.
Narcyzm - szczególnie w wersji grandioznej - sprawia, że te granice stają się niewidoczne. Albo nieistotne. „Zasady są dla innych".
Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby te granice były wyraźne, komunikowane jasno i egzekwowane konsekwentnie.
Nie dla wszystkich są oczywiste. Nawet jeśli powinny być.